Czytam Żyję

Ged z Ziemiomorza

Gdy jesteś nastolatkiem i zaczynasz przygodę w fantastycznych światach, to z dużym prawdopodobieństwem marzą ci się miecze, smoki, epickie bitwy. Pewnie nie każdemu, ale ja tak przynajmniej miałem.

Od bajek wagi piórkowej po eposy o ścierających się rodach, uwikłanych w tryby odwiecznej walki dobra i zła. Wzorcową ścieżką jest ta, którą wyznaczył Tolkien – od „Hobbita” po „Silmarillion”. Na początku zawsze czytasz „dla akcji” – dopiero dalej „dla fabuły”, a jak jesteś starszy to z czasem doceniasz wartość literacką tych tekstów.

Zbierasz porady od co starszych wędrowców, którzy niejedne buty zdarli w bezbrzeżnych krainach wyobraźni, a swój ster kierujesz ku kolejnym klasycznym przystaniom. Tak też zawędrowałem do Ziemiomorza – i jak bardzo się zaskoczyłem.

Jak się zachwycać książką, w której cała akcja dzieje się na początku, a potem tylko śledzisz tok porażek głównego bohatera? Miało być o czarnoksiężniku, a jest o kalece, który tuła się z kąta w kąt. Tych czarów też nie za dużo. Dalsze części to już w ogóle dziwaczne. Jakieś labirynty, główny bohater z pierwszej gdzieś znika, a na plan wchodzą odrębne postaci. Gdyby jeszcze heroiny i herosi, ale zostajesz z pocztem przeciętniaków – dysfunkcyjnych, potrzaskanych osób.

Na tym polega cała magia tego świata. Bo to świat prawdziwych ludzi, z których każdy jest niepełny. Świat, w którym wiesz, że jesteś naznaczony przez brak – jak u Świętego Augustyna, który przecież pisał o nas takich, jakimi jesteśmy. Gdzie zło to nie jakaś mityczna siła rodem z manichejskiego pejzażu, ale coś co ma swe źródło w wewnętrznym pęknięciu człowieka. Siłę wypiera słabość.

Jednak to w tej słabości zaklęte jest zwycięstwo. Odniesiesz je gdy pogodzisz się z tym, że dysponujesz ograniczonymi siłami i ograniczonym czasem. Wszystko co możesz zrobić, to zabrać się do pracy i wykonywać ją jak należy. Z pełną świadomością swych braków, słabości i ograniczeń. To one tworzą ciebie nawet jeśli ich świadomość boli. Nie pokochasz innych ludzi, jeśli nie zaczniesz od pokochania słabości w sobie. Jeśli w Tobie zabraknie zgody.

Ten świat stworzyła jedna z najwybitniejszych pisarzy – Ursula Le Guin, która zmarła dwa dni temu. Pisarka, która wiedziała, że najpotężniejszym zaklęciem jest znajomość czyjegoś imienia.

Gdy wiesz jak co nazwać, to potrafisz nad tym zapanować. Nie w sensie pełnej przemocy władzy, ale przyjęcia jako własne, intymności i zaznajomienia. Taką władzę dał Bóg Adamowi, a my wszyscy z niego i z Ewy.

Za ten świat, za największego z czarnoksiężników – Geda – Ursuli Le Guin dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *